środa, 13 listopada 2013

UWAGA !

To było tak.
Leżałam sobie w łóżku i czytam rozdział 8.
I Nagle BUM! 
Przychodzi mi do głowy pomysł.
Postanowiłam wcielić go w życie bo tak to mam pomysły na rozdziały następne (tak mi się wydaję xD)
A jeżeli bym nie zmieniła to byście czekali przez tydzień aż coś napisałabym bo nie miałam już pomysłów.
Dalej nie mam ich za dużo, ale mam!
Mam nadzieję, że zmiany się podobają.
Usunęłam tamten rozdział i dodałam od nowa rozdział 8 xD
rozdział prawdopodobnie w weekend xD

P.S. Rozumiecie coś z tego u góry? jak nie to piszcie w komentarzu a ja spróbuję wam wszystko wytłumaczyć xD
 

Rozdział 8

Parę minut wcześniej.
Rodzina podjechała pod dom Castillo. Syn owej rodziny się przed chwilą dowiedział, że ma wyjść za mąż.
-Ja za nikogo nie wyjdę!-wrzasnął po raz setny chłopak.
- Uspokój się. Jeszcze za nią nie wyjdziesz. Dopiero później. Zachowuj się. Jesteśmy pod ich domem.
-A jeżeli ona jest brzydka?
-Ucisz się już bo usłyszą twoje bezsensowne gadanie.
Rodzina stała już pod drzwiami. Głowa rodziny zapukała do wielkich drzwi. Nie musieli stać długo. Wejście zostało otworzone prawie natychmiast. Wszyscy zaczęli się witać ze sobą. Tylko chłopak miał naburmuszoną minę. Weszli razem do salonu. Pan domu zawołał:
-Violetta!
-„Pewnie tak ma na imię ta dziewczyna”-pomyślał chłopak.
Poszli razem do jadalni i zasiedli za stołem. Specjalnie posadzili chłopaka tam gdzie miała siedzieć Violetta. Słychać było pukanie obcasów o podłogę. Wszyscy nagle zamilkli. Oczekiwali pojawienia się dziewczyny w pomieszczeniu. Nie czekali zbyt długo bo niecałą minutę.
Gdy weszła była zszokowana. Nie chciała go tutaj widzieć lecz nie mogła się sprzeciwić ojcu. Chciała usiąść na miejsce obok ojca, ale ten szybko wyrzucił krzesło z jadalni. Chłopak cicho się zaśmiał. Dziewczyna usiadła obok kolegi i rozpoczęła obiad. Podczas obiadu było widać dziwne uśmieszki rodziców dziewczyny i chłopaka. Byli zadowoleni ze swojej pracy. Gdy jedli rodzice zadawali pytania ponieważ ich dzieci nie chcieli lub nie mieli ochoty ze sobą rozmawiać. Zadawali takie pytania aby mogli się poznać.
-Diego. Wiesz, że obiad ugotowała Violetta?-zapytała matka dziewczyny.
-Tak? Bardzo pyszne.-odpowiedział.
-Violetta potrafi dobrze gotować. I dobrze sprząta.-dodał pan Castillo.
-To dobrze.-odpowiedział od niechcenia młody Dominguez.
-To dobra kandydatka na żonę.-dodała pani Dominguez.
Ta ta rozmowa już denerwowała Violettę i Diega. Zdziwiło ich ostatnie zdanie wypowiedziane przez Susan. Nie chcieli przestać rozmawiać. Rozmawiali na temat swoich dzieci.
-Violetto może zabierzesz Diega do siebie?-zapytała Monica.
-Yhy.-mruknęła cicho dziewczyna.
-Poczekaj! Najpierw zaśpiewaj.-powiedziała Susan.
Violetta nic nie odpowiedziała tylko poszła po swój odtwarzacz MP3. Gdy wróciła puściła melodię do En Mi Mundo. Zaczęła śpiewać. Śpiewała tak jak umiała. Śpiewała tak głośno, że aż pięknie. Po skończonej piosence usłyszała głośne brawa. Usiadła z powrotem na krześle.
-Violetto jak pięknie śpiewasz.-słodziła jej matka chłopaka-wiesz, że Diego też śpiewa? Może coś zaśpiewacie razem?
-Ale nie znam żadnych piosenek Diegaa.-powiedziała Violetta.
-Nic nie szkodzi mam tu jakąś piosenkę.-powiedziała i wyciągnęła ze swojej torebki nuty i tekst piosenki-masz Diego.
-Skąd ty to... grzebałaś w moim pokoju!
-Czy to teraz ważne? Violu masz jakiś instrument?
-Tak. Gitarę.
Gdy powiedziała te słowa widać było, że Fernardo się zdziwił. Dziewczyna poszła po instrument. Gdy wróciła podała go Diego a sama wzięła tekst piosenki. Zabrzmiały pierwsze akordy. Słowa z nich wyleciały. Zabrzmiało to pięknie. Po skończonej piosence państwo Dominguez razem z synem pożegnali się i wyszli z mieszkania Castillo. Dziewczyna poszła do swojego pokoju schować gitarę pod łóżko. Gdy wróciła do salonu podszedł do niej tata.
-Co to miało być?-zapytał
-Ale co ja zrobiłam?
-Miał wyjść stąd jako twój chłopak a tu co?!
Dziewczyna nie zdążyła odpowiedzieć bo ojciec uciekł do pokoju córki. Pobiegła za nim. Zauważyła, że kieruję się do jej pokoju i podejrzewała po co. Gdy byli już w sypialni dziewczyny Fernardo zaczął czegoś szukać. Wywrócił cały pokój do góry nogami aż wreszcie znalazł coś czego szukał. Znalazł gitarę dziewczyny. Ona prosiła go żeby ją zostawił. Nie słuchał jej. Zszedł na parter i stanął na środku salonu.
-Teraz... będziesz... mnie... słuchać!-co każde słowo uderzał instrumentem o podłogę.
Gdy skończył zadowolony z siebie odszedł. Dziewczyna klęknęła nad gitarą i zaczęła płakać. Nagle do domu wszedł zadowolony Federico.
-Co się stało mała?-zapytał.
-On zrobił to... popsuł moją gitarę. Wtedy dziewczyna się rozpłakała.

poniedziałek, 4 listopada 2013

Rozdział 7

Rodzeństwo właśnie przechodziło przez park. Niezręczna cisza panowała między nimi. Żadne z nich nie chciało jej przerwać. A może się bało? Właśnie szli w stronę domu. Po ich głowach chodziło tylko jedno pytanie „o co mu chodziło?”. Nie znali na to pytanie odpowiedzi. Co dziewczyna zrobiła, że tak się zachował? Co go tak zdenerwowało? Młoda Castillo postanowiła przerwać tę głuchą ciszę.
-Idziemy do domu?-głupie pytanie a jak ważne.
Brat kobiety nie odpowiedział. Liczył na to, że sama sobie na nie odpowie. Po chwili dziewczyna powtórzyła pytanie, ale tak jak wcześniej nic nie odpowiedział. Wyglądał na człowieka zamyślonego. Castillo to zdenerwowało. Nigdy brat jej nie spławiał. Zabolało to dziewczynę podwójnie. Nagle zatrzymała się. Nie wytrzymała tej ciszy. To było za trudne. Postanowiła porozmawiać ze swoim bratem bo wiedziała, że w domu nie da rady.
-Dlaczego się nie odzywasz?-zapytała już uspokojona.
-Myślę-odpowiedział.
-Widzę, że myślisz, ale nad czym!-krzyknęła zła.
-Nad tym dlaczego ojciec przyszedł do baru.
Mina dziewczyny była dziwna. Nie można tego określić. Ona na niego nakrzyczała a on chciał tylko jej pomóc. Szybko przeprosiła brata, a on jak to on nie miał tego jej za złe. Znowu ruszyli w kierunku domu. Byli już pod wielkimi dębowymi drzwiami. Dziewczyna powoli dotknęła klamki w drzwiach i uchyliła je. Lekko wyjrzała żeby się upewnić czy nikogo w pomieszczeniu nie ma i weszli razem do mieszkania. Pomieszczenie było ponure i puste. Jakby wszyscy zniknęli. Nagle z kuchni wyłoniła się wysoka postać. Osobą wchodzącą do pokoju był ojciec zniecierpliwiony ojciec rodzeństwa.
-Ile wy kazaliście na siebie czekać?-warknął.
-Już jesteśmy.-odpowiedział Federico.
-No więc tak. Violetto zajmij się tym.-powiedział ojciec z obrzydzeniem i pokazał na całe ciało dziewczyny.
-Mi się tak podoba. Po co mam się przebierać?
-No bo przyjdzie do nas twój przyszły mąż.-powiedział ze spokojem.
-Że mój/jej co?-wykrzyknęli Federico i Violetta naraz.
-No bo taka smutna jesteś i myślałem, że to przez brak chłopaka u boku.-powiedział udając skruchę.
-Niech zgadnę on ma pieniądze?-zapytał chłopak.
-Nie, nie, nie.-próbował się wymigać.
-Powiedz prawdę.
-No dobra. Są bogaci. Z jego rodzicami uzgodniliśmy, że będzie miał dobrą reputację wybierając dziewczynę nie zwracając na jej pieniądze tylko na jej charakter bla bla bla... A więc masz się przyszykować bardzo ładnie bo on nie wie, że jedzie poznać swoją przyszłą dziewczynę. Mówię ci to ponieważ masz go w sobie rozkochać żeby się w tobie zakochał. Co z takim wyglądem będzie trudne.-ostatnie zdanie dodał nieco ciszej.-a i macie posprzątać i ugotować obiad.
Ojciec wyszedł jakby nigdy nic się nie stało. Rodzeństwo spoglądało na siebie ze zdziwieniem.
-Ja posprzątam. Ty ugotuj obiad i razem przygotujemy ci ciuchy jak skończymy.-powiedział Federico.
Szybko poszło sprzątanie Federico. Miał mało do roboty więc poszedł do siostry jej pomóc. Okazało się, że też już skończyła. Chłopak zaprowadził swoją siostrę przed swój pokój i kazał jej przed nim czekać. Po chwili zniecierpliwiona dziewczyna zapukała trzy razy w drzwi.
-Zamknij oczy.
Dziewczyna zrobiła to co jej brat nakazał. Powoli otworzył jej drzwi tak aby jej nie uderzyć. Cofnął się do tyłu z niespodzianką dla swojej siostry w ręce.
-Pamiętasz tę piękną sukienkę która ci się podobała?
-O której mówisz?-zapytała z zamkniętymi oczami.
-O tej w której były do kompletu buty i kupiłaś tylko je bo na sukienkę nie stać cię było. Pamiętasz?
-Tak. Najładniejsza jaką widziałam.-rozmarzyła się dziewczyna.
-No to otwórz oczy.
Kobieta otworzyła oczy. Widok który zastała zaparł jej dech w piersiach. Jej brat miał tę sukienkę na którą miesiącami zbierała.
-Skąd ją masz? Kosztowała fortunę. Nie mów, że ukradłeś?-zapytała przestraszona.
-Nie ukradłem pamiętasz, że zbieram na motor?-zapytał a dziewczyna przytaknęła-no więc kupiłem ci ją za te pieniądze.
-Nie mogę jej przyjąć. Przepraszam. Dlaczego mi ją kupiłeś?
-Ponieważ cię kocham i widziałem, że na nią zbierasz a przez to, że ojciec zabiera twoją wypłatę nie zarobisz na nią a mnie akurat było stać. Potraktuj to jako prezent urodzinowy.-powiedział.
-Ale ja mam urodziny za miesiąc.
-No to dostaniesz ją teraz. Chcesz? Przyda ci się w tej sytuacji.
-Dziękuję!-krzyknęła dziewczyna i rzuciła się na szyję brata płacząc.
-No dobra mała nie rozklejaj mi się tu tylko ją włóż bo zaraz goście przychodzą. A i tata kazał mi się zmyć dopóki goście nie wyjdą. Widzimy się jutro rano. Pa!-przytulił ją.
-A masz gdzie przenocować?
-Maxi mnie przygarnie. No to ja lecę. Pa!-przytulił ją po raz ostatni i wyszedł z domu.
Zszokowana dziewczyna poszła do łazienki się przygotować. Umyła się, uczesała i wysuszyła włosy. Ubrała się w sukienkę od brata i buty do kompletu. A na sam koniec umalowała i ułożyła włosy. Nagle usłyszała dźwięk dzwonka. Postanowiła się tym nie przejmować. Nagle usłyszała z parteru, że ktoś ją woła. Wiedziała, że goście już przyszli. Powolnym krokiem zeszła schodami do jadalni. Wchodząc tam zastała rodzinę. Nieznaną jej rodzinę. Gdy zobaczyła kto siedzi na miejscu obok niej zamarła. Nie spodziewała się go tutaj.


________________________
Rozdział dedykuje mojej kosmitce Ewelinie :*
No więc kolejny będzie dopiero w weekend.
Mam nadzieję, że się podobał rozdział.

Catvang.

sobota, 2 listopada 2013

One Part

postanowiłam, że będę was informować o tym, że dodałam One Parta na 
Więc jeżeli chcecie przeczytać to wejdźcie bo dodałam nowego OP.
Mam nadzieję, że się na mnie nie zawiedziecie.

Wasza Catvang.

P.S. Czytaliście już rodział 6 ? jak nie to zjedźcie niżej żeby go przeczytać xD

piątek, 1 listopada 2013

Zmiana :D

Nie wiem czy zauważyliście czy nie, ale zmieniam nazwę profilu bloggera.
Przyczyna?
W świecie bloggera dużo jest dużo profili o nazwie Ciasteczko.
Chciałam mieć niespotykaną nazwe więc zmieniłam.
Jeszcze nie spotkałam  się z tą nazwą więc jest dobrze xD
Nie zdziwcie się jeżeli podpiszę się inną nazwą przy rozdziałach czy w komentarzach na waszym blogu, ale to cały czas będę ja xD
A więc moja nowa nazwa brzmi:
Catvang.

Dawniej Wasze Ciasteczko0
A teraz 
Wasza Catvang 
Do rozdziału który pojawi się dzisiaj lub jutro.
A co do zabawy.
Wczoraj byłam na 6obcy.pl od 17 do 18 i na nikogo nie trafiłam.
Jest mi przykro.
Możliwe, że jakaś zabawa się jeszcze kiedyś pojawi.

Catvang